Nasi Patroni

Szkoła Podstawowa nr 7 w Skarzysku - Kamiennej nosi zaszczytne imię Bohaterów Westerplatte.

Westerplatte to półwysep w Gdańsku, przy ujściu Martwej Wisły. W latach 1926-39 Wojskowa Składnica Tranzytowa, której obrona we wrześniu 1939 stała się jednym z najbardziej znanych symboli polskiego oporu. Walczyła samotnie, jedynie źródła niemieckie podają o ataku żywych torped na stanowiska ostrzeliwujące Westerplatte z Nowego Portu.

Obrona Westerplatte stała się symbolem bohaterstwa żołnierzy polskich. Przyczółek, który miał się bronić tylko 12 godzin, wytrwał cały tydzień.

W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1939r. dowódca załogi Westerplatte major Henryk Sucharski, po telefonicznym sprawdzeniu dyżurujących załóg w wartowniach i placówkach, położył się spać.
Była cicha, ciepła noc. U wejścia do kanału portowego widać było tylko światła pozycyjne niemieckiego pancernika "Schleswig - Holstein", który przybył do portu z "kurtuazyjną wizytą".Świtało, kiedy majora obudził huk i strzały. Dwa wystrzały armat dużego kalibru targnęły powietrzem.

Działania niemieckie były ze sobą zsynchronizowane. Po gwałtownej nawale ognia w wyłomie muru ukazała się kompania szturmowa niemieckiej marynarki. Do szturmu ruszyła kompania SS "Danziger Heimwehr".
Po pierwszym nieudanym ataku Niemcy musieli się wycofać, pozostawiając na przedpolu wielu zabitych.
Krótka chwila przerwy pozwoliła obrońcom na zorganizowanie przeciwdziałania. Tym czasem "Schleswig - Holstein" popłynął na wysokość Zakrętu Pięciu Gwizdków i zaczął razić przyczółek ogniem bezpośrednim z odległości 400-600m.

WesterplattePóźnym popołudniem, około godziny 17 II września złowrogie wycie podrywa na nogi obrońców. Potężne wybuchy wstrząsają posadami koszar i wartowni. Nadlatują nowe fale sztukasów, zrzucając serie bomb kruszących i zapalających. Niestety warownie nr V i nr II są zniszczone, a ich obsługa pod gruzami. W dniu tym załoga poniosła straty: miała 9 zabitych i wielu rannych.

Cała sieć telefonicznych jest zniszczona. Rozbite też zostały oba moździerze. Obrońcy nie mają już teraz ani jednego działa.

Najgorzej jest jednak z rannymi. Bezustanne bombardowanie ciężkimi moździerzami podważyło konstrukcje żelbetonowe,

ściany koszar i wartowni pękają. Nie ma gdzie ukryć rannych, nie ma czym bandażować ran ani przeprowadzać operacji.

Lekarz załogi kpt. Mieczysław Słaby, stwierdza w oddziale dezynterię. Dowódcy placówek proszą o zmianę ludzi, ale brak jakichkolwiek rezerw, wszyscy są bez przerwy w akcji. Piątego września wieczorem major Sucharski zwołuje odprawę oficerów, chorążych i starszych podoficerów. Odprawa kończy się podjęciem decyzji o kontynuowaniu oporu.
Dzień 7 września rozpoczyna się huraganowym ogniem moździerzy i artylerii. Nie sposób już zorientować się, skąd lecą pociskii jakiego są kalibru. W tym dniu major Sucharski podejmuje nieodwołalną decyzję poddania się. Osobiście staje w oddziale parlamentariuszy. Załoga Westerplatte idzie do niewoli.